Cisowy longbow – reaktywacja

W 2012 wykonałem swój pierwszy cisowy longbow. Opis i kilka zdjęć można znaleźć TUTAJ. Tak jak opisałem to wcześniej, chciałem przede wszystkim żeby łuk przeżył i strzelał. Dlatego wykonałem kilka zabiegów, które zmniejszyły ryzyko złamania do minimum. Łuk był długi (między zaczepami 189cm) z lekkim nadmiarem materiału. Na grzbiet nakleiłem rawhide (przyp. suszona surowa skóra, w tym przypadku kozy). Oczywiście im bardziej „bezpieczne” projektowanie łuku, tym gorsza dynamika. Najlepsze łuki to te, które balansują na granicy wytrzymałości. Dobry łuk powinien być w 9/10 złamany. Ten longbow z pewnością nie spełniał tych warunków. Dodatkowo po jakimś czasie pojawiło się ułożenie. Łuk był zbyt ciężki jak na swoją siłę naciągu i przyjemność strzelania była niewielka. Postanowiłem więc, ponownie zabrać łuk do warsztatu.

ułożenie

Ułożenie łuku przed zmianami

Parametry łuku przed poprawkami:
Długość między zaczepami: 189cm
Naciąg: 24 kg/28″
Waga: 631g
Ułożenie:
dolne ramię: 4cm
górne ramię: 4,5cm

Teoretycznie wiedziałem co zrobić aby poprawić parametry łuku. Miałem jak zawsze wiele wątpliwości, ale postanowiłem spróbować. Ryzyk-fizyk doskonale sprawdza się przy nabieraniu łuczniczego doświadczenia. Plan był następujący:
1. Skrócić i zdjąć starą skórę.
2. Nagiąć na parze w lekki refleks.
3. Lekko opalić brzusiec.
4. Przykleić nową jaśniejszą skórę.
5. Zebrać maksymalną ilość niepotrzebnego materiału, szczególnie  z boków i w okolicach gryfów.
6. Wykonać bardziej smukłe i lekkie gryfy.
7. Zamiast lakierem, zakonserwować łuk szelakiem.

  1. Tutaj nie było specjalnych trudności. Piła, ciach i gotowe. Wstępnie skróciłem o jakieś 10cm.
    gryfy
  2. Naginanie nie sprawiło żadnych trudności. Cis świetnie się do tego nadaje.
  3. Opalanie zawsze mnie stresuje. Trwa dosyć długo i nigdy do końca nie wiem czy opaliłem wystarczająco, czy zbyt mocno. Poziom wilgoci w drewnie też stanowi zagadkę, więc trzeba odstawić łuk na jakiś czas, żeby drewno nabrało nieco wilgoci.
  4. Użyłem skóry pozyskanej z białej kozy, kolorystycznie prezentowała się znacznie lepiej niż wcześniejsza szara skóra. Po namoczeniu w kleju rybim stała się nieco transparentna, więc nie rzuca się specjalnie w oczy.
  5. Powoli zbierałem coraz więcej materiału. Ostatecznie łuk jest znacznie lżejszy, mniej kanciaty, a gryfy bardziej delikatne.
  6. Nowe gryfy wyglądają o wiele lepiej i są mniejsze.
  7. Łuk zakonserwowałem wieloma cienkimi warstwami bezbarwnego szelaku. Prezentuje się znacznie lepiej niż lakier. Przyjemność nakładania o niebo większa.

No i stała się magia! Po profilowaniu okazało się, że łuk waży 491g a naciąg wzrósł do 26kg. W spoczynku utrzymuje niewielki refleks na poziomie 2cm. Wg mnie wygląda znacznie lepiej niż wcześniej, a co najważniejsze wzrosła dynamika i przyjemność ze strzelania (jeśli można mówić o przyjemności strzelania z 26-cio kilogramowego łuku). Zrezygnowałem z rogowej wstawki na rzecz małego wypalanego krzyżyka. Cięciwa dacronowa z lnianymi owijkami przynajmniej sprawia wrażenie naturalnej. Później planuje wykonać naturalną cięciwę flamandzką. Morał taki, że czasem warto zaryzykować i poprawić swój stary łuk. Jest to też wartościowa lekcja, ponieważ odkrywamy nasze wcześniejsze błędy.

Parametry po zmianach(w nawiasie przed):
Długość między zaczepami: 175cm (189cm)
Naciąg: 26 kg/28″ (24kg)
Waga: 491g (631g)
Ułożenie: brak (4cm)
Refleks: 2cm

Na koniec oczywiście galeria:

1 Comment

  1. Ładny łuk muszę przyznać. Świetnie go dopracowałeś.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2018 Tomasz Bolik

Theme by Anders NorenUp ↑