Category: MAIN

Jak zrobić łuk – krok po kroku

Obiecałem, że pojawią się bardziej sensowne artykuły :) Mam nadzieję że to będzie jeden z nich…

Żonka wyjechała na weekend więc długo się nie zastanawiając ruszyłem naszą czerwoną rakietą (czyt. matiz) w stronę mojej drugiej miłości.  Ranek był całkiem mroźny,  jak się później okazało temperatura w ciągu dnia zbytnio nie podskoczyła. Na dodatek poprószył pierwszy śnieg. Nie wiem dlaczego, ale taka aura sprzyja pracy nad łukami. Znacznie bardziej lubię pracować zimą niż latem. Ciepły warsztacik już na mnie czekał. Odpaliłem Trójeczkę (o dziwo było nawet trochę muzyki zamiast politycznego jazgotu) i popatrzyłem co my tu mamy do roboty. Lubię robić kilka łuków naraz. Zabawa z jednym trochę mnie nudzi. Oczywiście pracując w ten sposób, niektóre łuki nie mogą doczekać się finiszu bo zaczynam nowe bardziej „interesujące” projekty. I tak stoją sobie porzucone przez stwórcę w ciemnym kącie warsztatu. Raz na jakiś czas jednak trzeba zrobić porządek i sumiennie dokończyć wszystko po kolei. Postanowiłem, że to już ten moment. Nie byłbym sobą gdybym nie przyniósł ze składu jednej dodatkowej listwy na nowy łuk. Nie może być, że po tak długiej przerwie będę dłubał tylko w starych łukach. Musi być miejsce na małe eksperymenty. Tak więc obecnie do skończenia mam:
– płaski łuk leszczynowy – niemal skończony. Jeszcze tylko ostatnie szlify.
– szczapa z robinii – miałem z niej robić łuk, ale chyba zabrakło czasu. Nie chciało mi się odnosić do składu, więc zacząłem kolejny łuk płaski. Tutaj konieczne będzie gięcie na parze. Wcześniej muszę zebrać całą biel. Obecnie wycięty kształt łuku i do połowy „odbielony”.
– kompozyt refleksyjny (cis/wiąz/scięgna). Rozkleił się w czasie schnięcia. Trzeba jakoś go uratować bo wiązałem z nim wielkie nadzieje.
– eksperymentalny łuk flight (hikora/cis/ścięgna). Rzuciłem nim w kąt bo się zdenerwowałem :) Zebrałem więcej materiału niż to było planowane. Gotowy do profilowania.
– krótki indiański (wiąz/ścięgna). Na etapie listwy.

Jako nowy eksperyment zacząłem łuk z czereśni. Jeszcze nigdy nie testowałem tego drewna. Powinno być całkiem dobre. Na tym właśnie łuku chciałbym pokazać krok po kroku jak z pnia wydobyć łuk. Jest to możliwe poniekąd z tego powodu, że mam nowego pancernego majfona (nie płącą mi za reklamę… a szkoda). Telefon idealny dla rzemieślnika i na wyprawy, nie straszny mu syf i woda. Bez obaw mogę trzaskać foty w trakcie pracy. Wcześniej miałem  daremny aparat 2 Mpx. Teraz spokojnie mogę robić dokumentację prac bez biegania po lustrzankę. Zdjęcia nie zachwycają ale widać co trzeba, musicie się przyzwyczaić.

Rozszczepianie pnia przedstawię na podstawie innego pnia, tutaj akurat leszczyna. Póki co same zdjęcia, niedługo dodam opis.

 

 

Zaczynamy więc ze wstępnie obrobioną listwą. W tym przypadku mamy korę na grzbiecie. Zazwyczaj ściągam przy rozszczepianiu pnia, ale w przypadku czereśni zostawiłem. Owocowe gatunki bardzo lubią pękać od strony grzbietu (liczne drobne ryski). Pozostawienie kory spowalnia schnięcie i minimalizuje ryzyko pęknięć. Czasem mimo pozostawionej kory drewno i tak pęka, najgorzej, że dowiadujemy się o tym dopiero po jej usunięciu (np. śliwa). Listwa jest bardzo dobrej jakości. Brak szkodliwych sęków w obrębie przyszłego łuku, prosta, szeroka, grzbiet jest słabo zaokrąglony. Nie jest idealna, zdarzają się zawirowania włókien (ale to powinno tylko nadać charakteru), a długość listwy to tylko 150 cm. Postanowiłem, że zrobię łuk o bardzo szerokich ramionach, grzbiet jest dosyć płaski więc nie powinien być przeciążony. W przypadku kiedy łuki mają mocno zaokrąglony grzbiet ryzyko pęknięcia wzrasta.

img_20161112_112027

Wygląda obiecująco :)

img_20161112_112218

Na całej długości jest tylko jeden większy sęk, na dodatek niegroźny. Zwróćcie uwagę na bardzo szerokie słoje.

Pracę zaczynamy od korowania. Najlepiej nadaje się do tego ośnik. Mój ma już kupę lat za sobą, stare dobre, ręcznie kute narzędzia. Osobiście wolę ośnik bardziej tępy. Ostre narzędzie z łatwością zatnie nam drewno pod korą, a przecież to nasz przyszły grzbiet łuku. Najlepiej kiedy ośnik jest na tyle „nieostry”, że możemy swobodnie przesunąć palcem po całym ostrzu. Wtedy łatwo usuniemy nawet zaschniętą korę i przy odrobinie uwagi nie uszkodzimy drewna. Na tym etapie nie warto namiętnie glancować grzbietu. Teraz musimy stworzyć jedynie powierzchnię, na której narysujemy ołówkiem kształt grzbietu. Bez obaw można zostawić łyko. Grzbiet doprowadzimy do porządku dopiero po wycięciu wstępnego kształtu.

Poniżej ośnik +5 do usuwania kory, wykuty prawdopodobnie w Mordorze, użyty jako broń zadaje 2k4 obrażeń...

Poniżej ośnik +5 do usuwania kory, wykuty prawdopodobnie w Mordorze, użyty jako broń zadaje 2k4 obrażeń…

Z lenistwa nie maluję końców wodoodporną farbą, które rzekomo mają zabezpieczyć przed pękaniem i zapewnić równomierne schnięcie. Wg mnie zbędny zabieg. Wysezonowałem już wiele szczap i wszystkie mają się dobrze, pęknięcia jeśli są to znikome. Na jednym końcu naszej szczapki widoczne jest własnie takie delikatne pęknięcie, przy drewnie owocowym jest to niemal nieuniknione. W takim przypadku należy odciąć od 0,5-1 cm i zobaczyć czy pękniecie jest głębsze. W tym przypadku było tylko powierzchowne.

Nie wygląda groźnie.

Nie wygląda groźnie.

Piła japońska. Od niedawna niezbędne narzędzie w moim warsztacie. Polecam!

Piła japońska. Od niedawna niezbędne narzędzie w moim warsztacie. Polecam!

Teraz należy wyznaczyć oś łuku, czyli prostą linię na grzbiecie. Nie bawię się z wieszaniem ciężarków bo za dużo zachodu. Mam na to swój sposób. Od strony brzuśca szukam zadzioru/drzazgi, która często powstaje podczas łupania. Jeśli nie ma, nacinam nożem drewno. W nacięcie wkładam sznurek, przekładam nad jednym końcem listwy i przeciągam przez całą długość na drugi koniec. Tam wykonuję podobne nacięcie i mocno naprężając sznurek, wyznaczam oś łuku.

Chyba prościej się już nie da :)

Chyba prościej się już nie da :)

Chyba jest ok.

Chyba jest ok.

Czasami listwa jest wygięta w przeciwną stronę (refleks). Wtedy sznurek jest znacznie oddalony od przyszłego grzbietu co może utrudniać odrysowanie lini. Wystarczy zrobić pętelki innym sznurkiem w miejscach gdzie odstęp jest największy.

Tutaj wystarczyła tylko jedna pętelka.

Tutaj wystarczyła tylko jedna pętelka.

Dla porównania inna listwa z robinii akacjowej która wymagała więcej pętli ze względu na znaczne wygięcie na jednym końcu

Dla porównania inna listwa z robinii akacjowej, która wymagała więcej pętli ze względu na znaczne wygięcie na jednym końcu

Po takim zabiegu należy upewnić się czy oś łuku nadal jest prosta. Zazwyczaj wystarczy kilka razy delikatnie klepnąć w miejscach gdzie sznurki się krzyżują. Jeśli sznurek, który wyznacza oś łuku jest dobrze napięty, powinien wrócić do właściwej pozycji. Jeśli nie, dokonujemy korekty.  Teraz wystarczy pod sznurkiem zaznaczyć punkty co około 20cm.

Zaznaczając kropki patrzymy na sznurek prostopadle. Patrząc z ukosu możemy źle odczytać oś (sznurek nie zawsze przylega do drewna)

Zaznaczając kropki patrzymy na sznurek prostopadle. Patrząc z ukosu możemy źle odczytać oś (sznurek nie zawsze przylega do drewna)

Łączymy wszystkie punkty linijką i sprawdzamy czy wyrysowana oś łuku jest prosta. Wyznaczenie prawidłowej osi łuku jest bardzo ważne. Pozwoli nam później uniknąć kłopotów przy profilowaniu.  Oczywiście możliwe są odchylenia od osi, ważne aby oba końce łuku leżały w osi. W innym wypadku możemy mieć spory problem ze skręcaniem ramion, a nawet z założeniem cięciwy. Łuki z „charakterem” lub tzw. snakebow to już wyższa szkoła jazdy. Tam podążamy za kierunkiem włókien w drewnie, pamiętając aby równomiernie rozłożyć odchylenia od osi. Tutaj jeden z moich pierwszych łuków typu snakebow.

Swoją drogą, dobra linijka z castoramy :)

Swoją drogą, dobra linijka z castoramy :)

Leci prosto... mniej więcej :)

Leci prosto… mniej więcej :)

Teraz czas wyrysować kształt łuku. Tutaj bardzo wiele zależy jakie drewno, jaka długość listwy, czy grzbiet zaogrąglony, czy będzie gięcie lub ścięgna itd. W tym przypadku listwa jest dosyć krótka i szeroka, bez dodatkowych bajerów. Listwa sama dyktuje warunki, trzeba je tylko prawidłowo oczytać. W tym przypadku sytuacja była oczywista. Szeroki na 5 cm przez większą część ramienia, a później zwęża się piramidalnie ku końcom do 1 cm. Kształt łuku wyznaczam zawsze na czuja. Ważne by nie przesadzić z masą na końcach ramion (ok. 1/3 długości). Teraz rysunek wydaje się kanciasty. Smukłych kształtów nadam dopiero później.

To ten etap kiedy mamy jeszcze kawałek pnia, ale siłą wyobraźni już widzimy piękny łuk.

To ten etap kiedy mamy jeszcze kawałek pnia, ale siłą wyobraźni już widzimy piękny łuk.

Teraz trzeba się napracować fizycznie żeby usunąć drewno, które obrasta nasz łuk. Można tradycyjnie siekierką/strugiem. Lubię czasem popracować tradycyjnymi narzędziami, ale czas nagli, a kolejka łuków czeka. Tutaj świetnie sprawdzają się strugi elektryczne i szlifierki kątowe z tarczą szlifierską. Mogą być nawet tanie narzędzia z marketów. Nie lubię tego etapu ze względu na syf i hałas.

Przy elektrycznych narzędziach trzeba nabrać trochę wprawy. Chwila nieuwagi i zniszczymy szczapkę. Warto poćwiczyć na innych listwach zanim zabierzemy się za łuk.

Przy elektrycznych narzędziach trzeba nabrać trochę wprawy. Chwila nieuwagi i zniszczymy szczapkę. Warto poćwiczyć na innych listwach zanim zabierzemy się za łuk.

..no właśnie. Wyżej pisałem, że trzeba uważać. Przypadkowo zebrałem więcej niż było to planowane, ale takie drobne pomyłki da się naprawić.

..no właśnie. Wyżej pisałem, że trzeba uważać. Przypadkowo zebrałem więcej niż było to planowane, ale takie drobne pomyłki da się naprawić.

Zwróć uwagę na tarczę. Papier na tarczy jest dość drobny, szlifierka nie posiada regulacji obrotów a drewno czereśni jest dosyć twarde. W efekcie drewno się przypala. Kiedy nie mamy regulacji obrotów i musimy pracować na wysokich, lepiej użyć tarczy gruboziarnistej i zbierać materiał krótkimi szybkami ruchami.

Zwróć uwagę na tarczę. Papier na tarczy jest dość drobny, szlifierka nie posiada regulacji obrotów, a drewno czereśni jest twarde. W efekcie drewno się przypala. Kiedy nie mamy regulacji obrotów i musimy pracować na wysokich, lepiej użyć tarczy gruboziarnistej i zbierać materiał krótkimi szybkami ruchami.

Tak więc wstępny kształt łuku od strony grzbietu już wycięty. Teraz kolej na grubość. Tutaj zazwyczaj jest więcej materiału. Tak samo jak wcześniej musimy wyznaczyć linie, które mniej więcej wyznaczą nam granicę naszych szlifierskich zapędó. W łukach płaskich zmiana grubości ramion jest nieznaczna, dlatego przy wstępnym wycinaniu rysuję tą samą grubość na całej długości (1cm), za wyjątkiem odcinka bliżej majdanu gdzie dla bezpieczaństwa zostawiam więcej materiału.  Teraz pora na kolejną sztuczkę. Chwytami ołówek blisko rysika, wysuwamy na 1 cm od krawędzi i blokujemy odległość paznokciem palca środkowego. Metoda równie prosta co skuteczna. W ten sposób wyznaczymy grubość na całej długości ramienia z uwzględnieniem wszystkich krzywizn. Uśmiecham się na myśl, że kiedyś z pietyzmem  obliczałem i wyrysowywałem grubość ramienia za pomocą linijki.

Magia!

Magia!

Działa wyśmienicie

Działa wyśmienicie

c.d.n.

Wybór pierwszego łuku

Aktualizacja luty 2022

Zamierzasz kupić swój pierwszy łuk? Zastanawiasz się jaki, za ile i gdzie? Każdy kto rozpoczyna przygodę z łucznictwem w końcu stanie przed wyborem swojego pierwszego giętkiego kijaszka. Wiele razy doradzałem przy wyborze pierwszego łuku, w końcu postanowiłem zawrzeć to w jednym artykule. Teraz wystarczy, że podam link :] (człowiek z natury jest wygodny)

Na samym początku warto określić swój budżet. Biorąc pod uwagę, że jest to pierwszy zakup, który tak naprawdę ma zweryfikować Twoją nową miłość, kapitał jaki zamierzasz przeznaczyć na ten cel będzie zapewne niezbyt wysoki. Na starcie trzeba zaznaczyć, że poniżej 200 zł kupisz jedynie wyroby łukopodobne lub zabawki. Chyba, że interesuje Cię rynek wtórny. Wtedy możesz upolować jakiś sensowny łuczek w cenie 150-200zł. Zwróć jednak szczególną uwagę na stan ramion, czy nie są uszkodzone, obite, rozwarstwione itp. Kupując swój pierwszy prawdziwy łuk, musisz przygotować się na wydatek rzędu 350-600zł.

Kolejnym istotnym wyborem jest rodzaj łuku. Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie – dlaczego kupujesz łuk. Łuki z grubsza można podzielić na: bloczkowe, sportowe, laminowane tradycyjne, i naturalne. Z bloczków możesz zrezygnować od razu. Dobry łuk bloczkowy to duże pieniądze. Kupno takiego łuku ma sens, kiedy planujesz polować (w Polsce z łukiem i tak nic nie ustrzelisz), lub sportowo dziurawić środek środka tarczy.

Łuki sportowe/klasyczne są całkiem sensownym wyborem. Młodzieżowe łuki sportowe są dostępne już za 300-350zł. Ich główną zaletą jest możliwość rozkręcenia i schowania nawet w plecaku. Idealne na wszelkie wyjazdy. Dodatkowo w majdanie można zamocować szereg wspomagaczy, które poprawią Twoje osiągi. Sam posiadałem jeden taki łuczek. Należał niestety do niskiej półki cenowej i po 2-3 latach ramię się rozwarstwiło – czyli nie warto oszczędzać. Strzelałem jednak bez żadnych wspomagaczy (nawet podstawka mnie drażniła więc wywaliłem) Wygląd może nie jest najlepszą stroną tych łuków, ale co kto lubi. Swój egzemplarz przerobiłem i  wygląda teraz bardziej naturalnie i hantingowo :] Zobacz sam. Łuki tego typu są zazwyczaj dynamiczne i przyjemne w użytkowaniu. Ze względu na solidny majdan są stabilne i dobrze leżą w ręce. Posiadają delikatne ramiona, więc należy uważać, aby ich nie uszkodzić lub skręcić podczas zakładania cięciwy. Wśród łuków sportowych pierwszym wyborem może być Samick Polaris/ SF optimo+. Strzelałem z obu, na początek jak znalazł. Ostatnio na rynku pojawił się inny łuk dla początkujących, – Core Hit. Niestety nie strzelałem z niego. Do zalet tego modelu można zaliczyć włókno szklane w kolorze czarnym oraz majdan z lżejszego drewna. Optimo i Polaris potrafią być bardzo ciężkie. Przy wyborze jednego z wymienionych łuków kupujmy jak najkrótszą wersję. Jest lżejsza, bardziej poręczna i przede wszystkim bardziej dynamiczna. Ramiona są nieco bardziej przeciążone, ale warto. Nie ma nic gorszego niż wielgachny, ciężki łuk o małej sile naciągu. Nie ukrywajmy też że łuki rekreacyjne/sportowe w cenie ok 300 zł to produkt chiński średniej jakości. Prędzej czy później pojawia się pęknięcia na ramieniu, ale do tego czasu pewnie będziemy już zmieniali łuk na lepszy. Najgorszej jakości są białe listwy szklane (czasem pomalowane tylko na czarno) które wypełnione są dziwną „proszkową/matową” żywicą. Oczywiście widać to dopiero przy złamaniu/obróbce. Najlepiej od razu celować w lite czarne lub przezroczyste listwy. Do tej pory widziałem bardzo dużo złamanych białych ramion, czarne i przezroczyste sporadycznie. Jakość laminatów w łukach hunter/sportowych poprawia się powyżej 600zł.

Łuki laminowane tradycyjne. Mam tu na myśli łuki klejone warstwowo z użyciem włókna szklanego imitujące tradycyjne łuki średniowieczne. W Polsce czołowym producentem takich łuków jest firma Łukbis (Bisok). Są też rzemieślnicy, którzy wykonują łuki w tej technologii, ale ich wyroby to inna połka jakościowa i cenowa. Zaletą tych łuków jest bardziej tradycyjny wygląd i dobra dynamika. Są zazwyczaj wytrzymałe i odporne na odkształcenia. Nie wymagają specjalnej troski. Póki co, mogą być używane na imprezach historycznych. Jednak rekonstrukcja staje się coraz bardziej zaawansowana i niewykluczone, że za jakiś czas łuki laminowane włóknem szklanym nie będą akceptowane. Najpopularniejszym modelem wcześniej przytoczonej firmy jest Diana. Jest to wytrzymały i dobrze zaprojektowany łuk. Obecnie kosztuje ok 600zł (2022). Nic dziwnego, że połowa łuków na imprezach historycznych to Dianki. Godnym siostrzanym modelem jest Artemis, wg mnie bardziej dynamiczny i bardziej atrakcyjny wizualnie. Bardziej budżetowym i nienajgorszym modelem jest Robin 52″ i 62″ – ok 360-550zł (2022). Inne popularne modele tej marki to np. łuk Krymsko-tatarski, Angielski lub Vigo, który ma być odpowiednikiem płaskich łuków historycznych. Są to jednak modele nieco droższe. Pamiętajmy, że te łuki jedynie imitują profile tych konkretnych typów. Naturalne łuki angielskie i krymsko-tatarskie działają na innych zasadach i znacznie różnią się od tych bisokowych.

Diana

Artemis

Robin

Zapraszam do zakupów u zaprzyjaźnionego sklepu https://arbow.pl/
Przy zakupie łuku i wpisaniu w komentarzu hasła BOLIK, otrzymasz tarczę Gratis!

No i pozostały nam łuki naturalne. Czy jest to dobry łuk na początek? Tak samo dobry jak każdy inny. Wymaga jednak nieco więcej troski. Jeśli łuk naturalny jest dobrze zabezpieczony przed wilgocią, wystarczy pamiętać o kilku zasadach użytkowania, które tyczą się zresztą wszystkich łuków. Dynamika dobrego łuku naturalnego dorównuje lub przewyższa osiągami wcześniej przytoczone łuki laminowane. Ich niezaprzeczalną zaletą jest piękny i niepowtarzalny wygląd. Wyjeżdżając na imprezę nikt nie będzie miał tego samego łuku, a pewnym jest, że wzbudzi zainteresowanie wśród innych łuczników. Kolejnym atutem jest personalizacja. Możemy określić typ łuku, preferowane wymiary, gatunek drewna itp. Zazwyczaj każdy rzemieślnik zgodzi się na mniejsze lub większe zmiany wizualne. Dlatego tego typu łuki są dobrym wyborem dla osób zaangażowanych w LARP. Nie musisz się martwić także o przyszłość w rekonstrukcji. Koszerny drewniany łuk to coś co lubią ultra-rekonstruktorzy. Jak z ceną? Tutaj wszystko zależy od rzemieślnika. Podstawowe proste wersje można nabyć już w cenie ok 500-600zł czyli podobnie jak podstawowe łuki Bisoka.

Jeśli chodzi o siłę naciągu, wszystko zależy od Twoich warunków fizycznych. Najlepiej spróbować samemu strzelić z kilku łuków. Jeśli Twoi znajomi nie mają łuków i nie kojarzysz, aby w okolicy ktoś organizował treningi udaj się do najbliższego sklepu łuczniczego. Nie powinno być problemu z wypróbowaniem kilku egzemplarzy. Jeśli nie ma żadnego łuku w okolicy trzeba zaufać sprzedawcy i jego sugestie.

Pamiętaj, aby nie wybierać zbyt dużej siły na początek. Potrzebny Ci przyjemny łuk, z którym nie będziesz się siłować. Na początku najważniejsze jest opanowanie techniki. Łuk nie powinien zbytnio przemęczać mięśni nawet po godzinnym treningu.

Orientacyjne siły naciągu według płci i wieku (opracowane na poczekaniu):

M:
8-12 lat – 8-10 kg
12-15 lat – 13-15kg
15-18 lat – 16-18kg

K:
8-12 lat – 8 kg
12-15 lat – 10-14 kg
15-18 lat – 14-16kg

Wybór należy do Ciebie. Zastanów się gdzie i po co chcesz strzelać z łuku. Jeśli jesteś wygodny i chcesz zabrać ze sobą łuk w każde miejsce, najlepszym wyborem będzie skręcany łuk sportowy. Jeśli cenisz sobie tradycyjny wygląd, ale nie zamierzasz zwracać specjalnej uwagi na swój łuk (czasem rzucisz go w trawę i zapomnisz na całą noc w deszczu) kup sobie Diankę. Jeśli jesteś rekonstruktorem lub chcesz posiadać łuk wyjątkowy, z którym zwiążesz się emocjonalnie, zamów naturala. Ostatecznie to i tak kwestia gustu :]

AKTUALIZACJA FAQ

Jako że ten wpis cieszy się dużym zainteresowaniem postanowiłem uzupełnić go o kilka informacji. Nie ukrywam że chciałbym też uniknąć kolejnych maili o tej samej treści. Odpowiadam cierpliwie ale czasem zdarzy mi się zapomnieć w natłoku zajęć. Jeśli zadaliście pytanie a ja nie odpowiedziałem w przeciągu 2 dni zapytaj ponownie, najlepiej mailowo. Bądź nachalny :)

„Mam na oku taki a taki łuk czy taka siła i długość będą dla mnie odpowiednie?”
Otóż takie pytanie najlepiej skierować prosto do sklepu. Tam są specjaliści od laminatów pewnie lepsi ode mnie i doradzą. Ja nie jestem specem od laminatów. Coś tam się znam na łukach więc zawsze coś doradzę, choć wolałbym poruszać się w obrębie łuków drewnianych. Także pytania o siłę i długość prosiłbym, kierować do sklepów.

„Nie wiem czy laminat czy natural”
Hm… jeśli Ty nie wiesz, to pewnie ja będę wiedział? otóż nie :) Jest to kwestia gustu i potrzeb.

Czy łuk naturalny będzie dla mnie dobry?
Natural jest dla ludzi, którzy czują tą specyficzna więź z naturą. Którzy wchodząc w las są świadomi, że są częścią większego organizmu, a ten las to jego tkanka. Dla tych, którzy tęsknią za dawną wolnością i zastanawiają się co rosło w miejscu naszego domu 3000 lat temu. Dla tych co wiedzą, że łuk był kiedyś gwarantem istnienia. Lub dla tych z reko co nie mogą z laminata :)
Oczywiście żartuje :) Jeśli zadbasz o swój łuk i chcesz mieć wyjątkowy, rzemieślniczy przedmiot to nie widzę żadnych przeszkód.

Jak zrobić łuk? Podstawy

Wiele osób prosi mnie o wskazówki na początek przygody z robieniem łuków. Trochę uciążliwe jest powtarzanie tego w kółko, więc postanowiłem zebrać wszystkie informacje w kupę i napisać krótki artykuł. Niech to będzie wstęp do szerszej pomocy początkującym, bo na tym chcę się przede wszystkim skupić. Poczułaś/eś chęć zrobienia swojego własnego łuku, kawałka patyka, który miota inny kawałek patyka na odległość i nie wiesz jak zacząć? Ten artykuł jest dla Ciebie.

TEORIA

Na samym początku musisz nabyć podstawową wiedzę na temat budowy łuku i materiałów. Masz dwie możliwości. Jeśli masz trochę pieniędzy, kupujesz książki. Niektóre dostępne są w formie .pdf, ale polecam kupno normalnej, papierowej. Ze względu na sumienie (każdy powinien je mieć) i wygodę. Z komputerem nie wejdziesz do warsztatu, chociaż… czasy się zmieniają. Teraz wymienię obecnie dostępne pozycje w kolejności jakiej powinny być kupowane (od tych, które posiadają łatwo przyswajalną i podstawową wiedzę, aż po te najbardziej specjalistyczne). Nie ma tego wiele:

Pozycje polskie:

  • J. Jankowski „Drewniany Łuk Średniowieczny” lub „Kusza i Łuk”. Polecam drugą pozycję bo zawiera całą poprawioną zawartość pierwszej, plus informacje o łukach laminowanych i kuszach. Poza tym pierwsza chyba już została wycofana z sprzedaży. Ilość stron nowego wydania: 220 Cena ok. 40zł
  • B. Popek „Łuk Drewniany. Metody wytwarzania”. Moją recenzję na temat tej książki możesz przeczytać TUTAJ. Długo zastanawiałem się czy nie umieścić jej na pierwszym miejscu. Ostatecznie jednak uważam, że książka J. Jankowskiego jest bardziej kompleksowa i przyjazna dla początkujących (posiada także 100 stron więcej, za ta samą cenę). Wizualnie książka B. Popka jest bardziej atrakcyjna (solidna, papier kredowy, dużo kolorowych zdjęć i czytelne rysunki). Informacje w obu są bardzo zbliżone. Obie mają swoje plusy i minusy. Wybór pozostawiam Tobie. Można wyjść z założenia, że jeśli kupimy jedną z tych dwóch, druga nie jest konieczna. Ilość stron: 120. Cena ok. 40zł
  • Ł. Nawalny „Tajemnice drewnianego łuku”. Pozycja skierowana dla nieco bardziej zaawansowanych. Nie opisuje podstaw, uzupełnia informacje dostępne w poprzednich pozycjach. Warta zakupu. Ilość stron: 84. Cena ok. 30zł

Pozycje zagraniczne:

  • The Traditional Bowyer’s Bible vol. 1-4 (w skrócie TTBB). Najbardziej szczegółowe i kompleksowe omówienie budowy tradycyjnych łuków. Jest tam absolutnie wszystko. Praca zbiorowa napisana przez prawdziwych mistrzów w tym fachu. Niestety nie zostały jeszcze przetłumaczone na język polski. Kto zna angielski lub niemiecki i chce zająć się tym rzemiosłem na poważnie, niech kupuje w ciemno. Zalecałbym kupowanie tomów w kolejności 1, 4, 2, 3. Możesz pominąć polskie pozycje i zacząć od tych almanachów, ale jeśli nie znasz bardzo dobrze obcego języka, możesz poczuć się zagubiony wśród natłoku informacji. Każda pozycja posiada ok 320 str. W Polsce można nabyć przez internet za 70zł/szt.
  • A. Karpowicz, „Ottoman Turkish bows, manufacture & design”. Na temat refleksyjnych łuków kompozytowych. Pozycja raczej dla profesjonalistów. Nie zawracajmy sobie nią głowy.

Innych pozycji nie wymieniam, nie czuje takiej potrzeby :]

Przerażony? Nie bój żaby. Jest inna możliwość, darmowa. Bardzo polecam wszystkim serwis internetowy www.arcus-lucznictwo.pl oraz forum www.forum.arcus-lucznictwo.pl . Sam zaczynałem od tych stron. Możesz mnie znaleźć pod nickiem „gherik”. W serwisie po lewej stronie znajdziesz kolumnę z artykułami, które pozwolą rozpocząć zabawę z robieniem łuków. Są tam informacje zarówno dla początkujących jak i bardziej doświadczonych. Forum to natomiast prawdziwa kopalnia wiedzy, ale będziesz musiał się trochę nakopać, żeby znaleźć interesujące Cię informacje :] Jest to opcja zupełnie darmowa, ale nie jest tak wygodna, jak kupienie książki, która łopatologicznie przedstawi temat i poprowadzi Cię za rączkę. Plusem Arcusa jest to, że posiada bogatą i rozległą bazę wiedzy. Poznasz zdanie różnych rzemieślników. Tylko tam znajdziesz informacje w naszym języku na temat bardziej zaawansowanych technik.

PRAKTYKA

Z praktycznego punktu widzenia potrzebujesz materiału na łuk, narzędzi i miejsca do pracy.

  • Materiał na łuk. Najlepiej przeprowadzać swoje pierwsze próby na gatunkach łatwo dostępnych i tanich. Jeśli masz cis i dopiero zaczynasz, proszę sprzedaj mi go :] Łuk możesz wykonać praktycznie z każdego gatunku drewna, trzeba tylko wiedzieć jak zaprojektować łuk. Na starcie odrzuciłbym wszystkie gatunki iglaste oprócz cisu i jałowca. Z sosny da się zrobić łuk, ale wymaga niebywałych umiejętności, a efekt i tak będzie albo słaby albo średni. Po co się męczyć. Z reszty drzew liściastych da się zrobić dobre albo rewelacyjne łuki (oczywiście istnieją wyjątki, nie robiłbym łuku z miękkich i słabych gatunków jak topola lub lipa). Szerszy opis gatunków odłożę sobie na inną okazję. Jeśli jesteś początkującym, rozglądałbym się za dwoma: jesionem lub leszczyną. Są to bardzo dobre gatunki na łuki. Jesion jest tani i powszechny. Łatwo znaleźć odpowiedni materiał na łuk. Czasem można kupić już wysezonowany. Leszczyna traktowana jest jako chwast, niedoceniana wśród łukorobów. Trochę trudniej znaleźć odpowiednie belki. Trzeba szukać sporych krzaków. Nie powinno być absolutnie problemów z pozwoleniem na wycinkę jednej leszczyny. Nawet kiedy wytargasz gałąź z jakiś zarośli, to nikt raczej się nie obrazi :] Pamiętaj, że wycinka drzew bez pozwolenia grozi wysokim mandatem. Odradzam bieganie z siekierą w lasach państwowych. Prywatne działki, nieużytki, ruiny są w sam raz. Dobrze mieć pozwolenie od właściciela, chociaż i w tym przypadku polskie prawo bywa surowe. Oba gatunki stosunkowo łatwo się sezonuje. Jesion łatwiej się rozszczepia, natomiast leszczyna jest łatwiejsza w obróbce narzędziami. Pamiętaj, że są to gatunki o bardzo różnej twardości. Leszczyna jest miękka i ramiona powinny być odpowiednio grubsze. Belka na luk powinna mieć 160-200cm długości i 15-20cm średnicy. Prosta, bez sęków i gałęzi. Pojedyncze niedoskonałości możesz ominąć lub odrzucić, pozostawiając dobrą połówkę lub ćwiartkę. Po ścięciu takiej beleczki zostawiłbym ją na tydzień w suchym, zadaszonym miejscu, na wolnym powietrzu. Po tygodniu można rozszczepić na połówki lub ćwiartki. Późną jesienią i zimą można od razu zdjąć korę, uważając żeby nie uszkodzić znajdującego się pod nią drewna. W tej formie mogą przeleżeć w tym samym miejscu przez najbliższe miesiące. Już teraz mógłbym się rozpisywać nad każdym zagadnieniem na kilka stron, szczególnie o sezonowaniu. Artykuł ma jednak pomóc wystartować, a nie lecieć :]
  • Narzędzia. Ja zaczynałem z siekierką, tarnikiem, pilnikiem i nożem. Niezbędne będą także: sznurek, ołówek i linijka. Bardzo pomocne jest imadło lub 1-2 ściski stolarskie, które nam je zastąpią. Wiele nie potrzeba. Narzędzia elektryczne znacznie ułatwiają prace, ale nie są niezbędne.
  • Miejsce pracy. Idealnie kiedy masz warsztat, garaż lub piwnicę ze stołem roboczym. Kiedy nie ma stołu musisz gdziekolwiek unieruchomić łuk, aby łatwiej się pracowało (np. ławka na której siedzimy). Jeśli nie masz takiego miejsca, w cieplejsze miesiące możesz pracować na świeżym powietrzu. Odradzam pracy w mieszkaniu ze względu na pył i wióry. Chociaż przy odrobinie zaparcia i tolerancyjnych domownikach, obróbka niewielkiej szczapki narzędziami ręcznymi może stać się możliwa :]

Jeszcze tu siedzisz? Na Twoim miejscu zorganizowałbym sobie pierwszy spacer w poszukiwaniu drewna na łuk! Belkę możesz pozyskać już dzisiaj (chyba, że mrok za oknem). Teorią zajmiesz się w czasie sezonowania, kiedy Twój przyszły łuk będzie już leżał bezpiecznie pod zadaszeniem. Kiedy belka będzie sucha, będziesz dobrze wiedział co z nią dalej zrobić. Im wcześniej zaczniesz tym szybciej strzelisz ze swojego łuku. Do dzieła!

Na koniec odsyłam do wpisu gdzie opisuję krok po kroku jak zrobić łuk:

Jak zrobić łuk – krok po kroku

© 2023 Tomasz Bolik

Theme by Anders NorenUp ↑